sobota, 30 maja 2015

Rozdział 6

(...) - Ty cierpiałaś? - Nagle spoważniał. - A myślisz że ile ja cierpiałem widząc Cie każdego dnia i nie móc Cię nawet pocałować... Myślisz że tylko ty cierpiałaś? Widziałem Cie dzień w dzień jako moja uczennica... Byłaś zakochana w Sasuke, a ja musiałem to znosić.
- Kakashi ja nie wiedziałam... Przepraszam. Myślę że tylko ja cierpię, a tak na prawdę każdy cierpi z jakiegoś powodu. - łzy pojawiły się w jej oczach i zaczęły spływać po jej policzkach.
- Ale nie płacz. - Przytulił ją.- Posłuchaj, gdyby było inaczej to bylibyśmy razem. Ale jest...
- Jest idealnie. - Powiedziała. Kakashi wytarł jej łzy i spojrzał głęboko w oczy.
- Bycie ze mną nie jest łatwe... Jeśli ktoś jest ze mną w związku musi się liczyć z tym że będzie bardzo cierpieć.
- Zrobiłabym wszystko, tylko by być z tobą. Jesteś dla mnie bardzo ważny.
- Ty dla mnie też. Mogę coś dla Ciebie zrobić? Cokolwiek?
- Bądź... Po prostu bądź...
- Tylko tyle?
- Aż tyle. - Powiedziała. Kakashi się do niej uśmiechnął i pogłaskał ją po policzku. - Kocham...
- Nie mów tego. - Powiedział.
- Dlaczego. Nie boję się tego, jesteś...
- Ale ja się boje... - Nie mogła uwierzyć w to co słyszy. On się boi? Jak to? - Boję się że Cię zranię... Przy mnie w każdej chwili może Ci się coś stać, a wtedy nie przeżyłbym tego... Jesteś dla mnie zbyt ważna, bym mógł Cię ranić w jakikolwiek sposób.
- Kakashi zrozum że ja Cię...
- Mówiłem żebyś tego nie mówiła. To dla mnie zbyt trudne.
- Dla mnie też Kakashi. Zrobię wszystko, naprawdę. Nie ważne jaki ból mi zadasz, ja i tak cię będę kochać. - Kakashi nie wytrzymał, zbliżył się do niej, jednak zanim zdążył cokolwiek zrobić...
- Uuu, widzę że u was wszystko świetnie.
- NARUTO!! - Krzyknęła wstając i uderzając przyjaciela w twarz.
- No przepraszam, ale wyglądacie tak słodko że trudno pukać widząc taką scenkę. Jesteście już razem?
- C-co? Nie! My wcale nie... - Mówił zawstydzony szaro włosy.
- Nie Naruto, nie jesteśmy razem, a teraz idź bo muszę z Kakashim jeszcze porozmawiać.
- No dobrze. To do zobaczenia Kakashi-sensei, pa Sakura. - Wyszedł, a Sakura kontynuowała.
- Na czym skończyliśmy? - Zapytała.
- Ja już pójdę. Zrobiło się niezręcznie.
- Nigdzie nie idziesz.
- Nie będziesz mi rozkazywać. - Zaśmiał się i wyszedł przez okno.
"Jeszcze zobaczymy, kto komu będzie rozkazywać." Uśmiechnęła się.

Następnego dnia...

Sakura szła przez Konohe, kierując się w stronę parku. Jak zawsze, w tygodniu, park był pusty. Jednak zauważyła że ktoś leży na ławce. Podeszła do ławki. Spał na niej Kakashi.
"No nieładnie tak usnąć w trakcie czytania. Zaraz... Czy on nie ma maski? Tak! Nareszcie! Tylko... Jakby teraz odsunąć tą przeklętą książkę żeby się nie obudził?" Złapała za książkę leżącą na twarzy Kakashi'ego i powoli ją zaczęła podnosić. Nagle poczuła że coś ściska jej rękę.
- Nie radził bym. - Usłyszała za swoimi plecami. Spojrzała na ławkę ale nikogo na niej nie było. - Nie ładnie podglądać innych.
- Ja nie... To znaczy. A dobra co mi tam. Tak chciałam zobaczy twoją twarz bez maski. Co mi teraz zrobisz? - Uśmiechnęła się.
- Ja? Nic, za to Tsunade nie będzie zadowolona z tego co miało miejsce chwile temu.
- Co?! proszę, Kakashi... Nie mów jej o tym, i tak już mam z nią problemy. Jakbyś jej o tym powiedział to...
- No dobrze, nie powiem jej. - Sakura odetchnęła z ulgą. - Ale to tylko z powodu sympatii jaką Cię darzę. Hmm... Ale w zamian musisz coś dla mnie zrobić. - Uśmiechnął się.
- Dla Ciebie wszystko.
- Przyjdź do akademii o 21:00.
- Czy to randka? - Zapytała rumieniąc się.
- Nazywaj to sobie jak chcesz, po prostu przyjdź. - Powiedział po czym zniknął.

Dziewczyna nie potrafiła się już doczekać. powoli dochodziła godzina 21:00. Wyszła z domu i skierowała se w stronę akademii.
Weszła do środka.
- STO LAT! - usłyszała otwierając drzwi...

*~*~*

I koniec kolejnego rozdziału ^^
Znowu krótki wyszedł, ale to dlatego
żeby następny był taki wow :3
Także do zobaczenia :)

środa, 20 maja 2015

Rozdział 5

(...) - Nie Sakura. - Powiedział odsuwając jej rękę z jej policzka. - Nie możemy.
- Dlaczego? Boisz się mojej miłości do Ciebie?
- Nie... Nie chcę Ci po prostu zniszczyć życia... Wiesz dlaczego Akatsuki próbowało Cię porwać? Bo wiedzą że jesteś dla mnie ważna, tak jak Naruto i Sasuke. Jednak Sasuke już opuścił wioskę a Naruto jest im potrzebny do czego innego... Dlatego wybrali Ciebie. A ja będę Cię bronić choćby nie wiem co. Chcę chronić Ciebie, Naruto i Sasuke, nawet za cenę życia.
- I dlatego nie chcesz być ze mną? To jest śmieszne, przecież...
- Nie kocham Cię Sakura... Jesteś dla mnie taka sama jak Naruto... - Mówił to z wielkim bólem serca. - Nie będę Ci robić nadziei, Jeśli co do mnie czujesz, to dobrze... Każdy ma jakieś uczucia, nie możemy ich ukrywać. Nie zmusimy drugiej osoby by nas kochała. Przykro mi Sakura, ale jedyne co do Ciebie czuje to... To zwykła sympatia, jaką każdy dobry nauczyciel ma do swoich uczniów. - Rozczochrał jej włosy i wyszedł przez okno.
Sakura, myśląc że to prawda pogrążyła się w jeszcze większy płacz niż wcześniej.

***

"Co ja sobie próbuję wmówić... Przecież ją kocham... Nie mogę przed tym uciec, ale muszę ją chronić. Wrócę tam, i powiem jej co naprawdę czuję... Nie, to szaleństwo. Nie mogę jej tego powiedzieć..." Rozmyślał skacząc po budynkach zmierzając do swojego domu. Nie wiedział że śledzi go różowo włosa dziewczyna której chwile temu złamał serce.
Kakashi wszedł do domu a chwilę po nim Sakura. Wszedł do swojego pokoju, przymknął drzwi i położył się na łóżku. Sakura patrzyła na niego przez uchylone drzwi.
- Cześć misiu, już wróciłeś? - Usłyszał za swoimi plecami. Odwrócił się i zastał Shirahime.
- Co ty tu robisz?! - Zapytał wstając gwałtownie, przez co poczuł nieznośny ból w okolicach brzucha, jednak nie okazywał tego.
- Mieszkam misiu. - Mówiła próbując go pocałować jednak od się odsunął.
- Właśnie widzę że nie masz dziewczyny... - Usłyszał.
- Sakura! To nie tak.
- Właśnie widzę że to właśnie TAK! - Krzyknęła wychodząc.
- Wynoś się stąd bo inaczej pójdę do piątej i zabawa się skończy. - Powiedział mając ochotę ją uderzyć. Jednak on nie był damskim bokserem.
- No dobrze, już. - Powiedziała i wyszła.
Kakashi wyskoczył przez okno i zaczął szukać Sakury.

***

"Jak on mógł mnie tak okłamać?! Mówił że nie ma dziewczyny... Wszystko co mi mówił to kłamstwo!" Krzyczała w myślach. Sakura kierowała się w stronę starego parku gdzie pierwszy raz spotkała się z Kakashim. Usiadła na ławce i łkała.
- Dlaczego mi to zrobił!? - Krzyczała przez fale łez spływających po jej policzkach.
- Nie wiem... Może jest takim dupkiem i chciał żebyś cierpiała? - Usłyszała za sobą. - A może tak bardzo Cię kocha i nie chce żebyś płakała co noc, obwiniała się o to że on Cię nie kocha?
- Wynoś się stąd! Okłamałeś mnie! Nie wybaczę Ci tego!
- Wcale Cię nie okłamałem. Shirahime nie jest moją dziewczyną.
- Myślisz że Ci uwierzę? - Zapytała z ironią.
Szaro włosy usiadł zaraz obok niej.
- Nie, wcale tego od Ciebie nie oczekuję.
- A czego oczekujesz? Wiesz co lepiej wróć do tej swojej dziewczyny...
- Co mam zrobić żebyś mi uwierzyła? - Zapytał patrząc jej w oczy.
- Nic nie możesz zrobić, nie zmienię mojego zda... - Przerwał jej pocałunek złożony przez Kakashiego na jej ustach. Po chwili oderwali się od Siebie. - Dlaczego nie zdejmiesz tej maski?
- To jeszcze nie ten moment. - Uśmiechnął się. - Nie mów nikomu o tym co tu zaszło. - Spoważniał.
- Tak, pewnie. Może to powtórzymy? - Powiedziała, jednak nie usłyszała odpowiedzi. Szaro włosy zniknął. "To była tylko moja wyobraźnia? Nie... To było zbyt rzeczywiste żeby było to tylko moja wyobraźnia."

***

Następnego dnia Sakura nie potrafiła się na niczym skupić, co zauważyła Tsunade.
- Sakura wszystko w porządku? - Zapytała zmartwiona tanem uczennicy.
- Umm? A tak, tak.
- Przecież widzę że coś się stało. Opowiadaj.
- No dobrze... - Sakura opowiedziała wszystko o niej i Kakashim, Tsunade.
- Nie wierzę... Zabiję tego bydlaka!
- Nie! Proszę tego nie robić!
- On miał Ciebie pilnować do jasnej cholery a nie całować!
- Ale.... Ale jak to, pilnować?
- Później porozmawiamy.

***

- Masz coś do powiedzenia?! - Krzyczała Hokage trzymając zdezorientowanego Kakshi'ego za szyję.
- Pani Tsunade, proszę go zostawić! On nic nie zrobił!
- Ale o co chodzi! Może mi ktoś to wyjaśnić? - Zapytał szaro włosy.
- Pocałowałeś Sakurę, to się stało. - Zdenerwowała się ponownie Tsunade.
- Że co?! Kiedy?! - Pytał.
- Wczoraj wieczorem. - Powiedział Sakura.
- Ale przecież wczoraj, Tsunade, dałaś mi misję, dlatego nie wiem co Sakura sobie ubzdurała. Ja nawet bym nie śmiał jej pocałować. Miałem rozkaz jej pilnować i cały czas to robię.
- Sakura, masz nam coś do powiedzenia?
- Że co? J-jak to...
- Sakura... Już Ci mówiłem że jeśli coś do mnie czujesz, to nie tłum tego w sobie. Jednak jesteś dla mnie za młoda. Wybacz.
- Ty też mi wybacz Kakashi że tak pochopnie Cie osądziłam. Sakura się zakochała a ja jej to prędko wybije z głowy. Idziemy! - Krzyknęła i wyszła z domu Kakashi'ego razem z Sakurą.

Następnego dnia...

Kakashi wędrował drogą kierując się do domu Sakury.
- Jak on mógł! Do cholery jak on mógł! Nienawidzę go! - Usłyszał gdy już miał pukać do drzwi. Wskoczył na parapet od okna pokoju dziewczyny i ujrzał ją uderzającą w poduszkę.
- Puk, puk. - Powiedział wchodząc do jej pokoju. - Mogę wejść?
- I tak już wszedłeś, więc po co się pytasz. - Powiedziała wściekłym głosem.
- Coś się stało? - Zapytał uśmiechnięty.
- Jeszcze się pytasz?! - Uderzyła pięścią w jego stronę, jednak on obronił cios.
- Co tak ostro? - Zapytał.
- Jak mogłeś mnie tak upokorzyć przed piątą! Przez Ciebie będę mieć problemy!
- Ja wciąż nie widzę w tym mojej winy. Mówiłem Ci wtedy żebyś nikomu o tym nie mówiła, więc to tylko i włącznie twoja wina. - Uśmiechnął się do niej.
- Może masz racje... Jestem wściekła. Tsunade zrobiła mi kazanie jakbym chodziła do przedszkola. Powiedziała mi że mam o Tobie zapomnieć bo jesteś dla mnie za stary... A ja i tak wciąż nie wiem ile masz...
- 27. - Przerwał jej wciąż się uśmiechając.
- Myślałam że masz 31 albo 40...
- Tak staro wyglądam? - Zaśmiał się.
- Nie! Nie o to mi chodziło. Po prostu mówiłeś cały czas że jestem dla Ciebie za młoda...
- Mówiłem tak tylko po to żeby nikt mnie o nic nie osądzał. Jesteś denerwująca. - Zaśmiał się.
Sakura ponownie wymierzyła w niego cios, jednak on zdążył się odsunąć. - A to za co? - Zapytał zdziwiony.
- Za to że przez Ciebie tak cierpiałam...


*~*~*

Rozdział jak pisałem w poprzednim, dłuższy :)
Mam nadzieję że wam się spodoba ;3
Jak sądzicie? Kakashi i Sakura się pogodzą, czy może raczej nie?
Do zobaczenia w kolejnym rozdziale! ;)

wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 4

- Każda mówisz? - Mówił przybliżając się do niej. - Nawet... - Był coraz bliżej.
- I jak się czuje sensei, Saku... Przeszkadzam? - Przerwał im Naruto który wszedł do pokoju.
- Naruto!! Puka się!
- Gdybym nie wszedł ktoś inny by puknął i to nie w drzwi. - Zaczął się śmiać razem z Kakashim.
- Nie, spokojnie, my nic takiego nie robiliśmy. Sakura jest dla mnie za młoda i nie w moim typie. - Odpowiedział zakłopotany Kakashi. Szaro włosy wcale tak nie myślał o Sakurze, jednak nie chciał by coś podejrzewali.
- Naruto, jeśli chcesz żyć, radze Ci... NASTĘPNYM RAZEM PUKAĆ DO DRZWI!
- No dobrze przepraszam. Jak się czujesz sensei.
- Już wam mówiłem, wystarczy Kakashi.
- No dobrze więc....
"Nie jestem w jego typie? A kto jest w jego typie? Jaki to jest jego "typ"? Za młoda? mm siedemnaście lat, za parę dni osiemnaście, więc nie jestem za młoda."
- To sensei jest taki młody?! myślałem że jesteś po czterdziestce!
- C-co?! Ile sensei ma lat? - Zapytała zakłopotana Sakura. "Jak ja mogłam nie słuchać!"
- Nie będę dwa razy powtarzał sakura. - Zaśmiał się. - Dobrze, ja już będę iść. Miło było porozmawiać, ale jeszcze muszę porozmawiać z pewną osobą i wyjaśnić parę rzeczy.
- Kakashi, czekaj!
- Do zobaczenia. - Powiedział i zniknął.
"Jest tak, że on nie słucha nigdy mnie, i myślami biegnie gdzieś, a ja, nie mogę go dogonić... Dlaczego on taki jest?!"
- Wybacz Sakura, ja...
- Nic się nie stało Naruto. Słyszałeś, jestem dla niego za młoda i nie w jego typie...
- Przykro mi...
- Jest okej. Proszę Cię, idź...
- Wpadnę potem zobaczyć jak się czujesz. - Powiedział i wyszedł.
Po policzku Sakury spłynęła pojedyncza łza, a po niej następne i kolejne. ułożyła swoją twarz na poduszce i zaczęła płakać.
"On jest taki przystojny... Dlaczego mnie nie chce!" Mówiła do siebie w myślach coraz bardziej pogrążając się we łzach.
- Ojoj, kto był takim dupkiem i doprowadził Cię do takiego stanu? - Usłyszała głos. Odwróciła się i otarła łzy.
- N-nie, to nic.
- Jak to nic? Przecież widzę. Chodź. - Powiedział siadając obok niej i rozkładając ręce aby się do niego przytuliła. One bez zastanowienia wtuliła się w jego pierś. - Teraz mów, kto Ci to zrobił.
- Nikt taki, i tak go nie znajdziesz. Jest ukryty głęboko w moim sercu.
- A może jednak go znajdę? - Powiedział patrząc jej w oczy. - Wątpisz w moje siły? ten kto doprowadził Cię do płaczu, powinien srogo za to zapłacić.
- To już nie ważne. Może ta osoba jest bliżej niż myślisz? - Powiedziała zbliżając swoją twarz do jego. Dzieliło ich kilka centymetrów. Jednak nagle Kakashi się odsunął.
- Nie, to nie właściwe... Byłaś moją uczennicą, jesteś ode mnie o kilka lat młodsza...
- Kilka lat! No właśnie! Mówisz mi że to kilka lat... A nie wiesz co ja czuje... - Powiedziała przysuwając się do niego i głaszcząc go po policzku...


*~*~*

Koniec kolejnego rozdziału ^^
Krótszy, wiem :/ To przez moje lenistwo :c
Kolejny będzie dłuższy, oczywiście jest już napisany
 i jest 2 razy dłuższy :3

Także nie będę przedłużać, 
Do zobaczenia w kolejnym rozdziale ;)

poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział 3

(...) - Uciekaj. - Powiedział do niej, wyciągając shurikena z nogi.
- A więc nareszcie się spotykamy. Kopiujący ninja Kakashi Hatake, miło Cię poznać. - Zaśmiał się Kisame.
- Zamknij się. - Odpowiedział mu Itachi.
Kakashi odwrócił się do Sakury.
- Nic Ci nie jest?
- To raczej ja powinnam o to spytać. - Uśmiechnęła się.
- Dobra, koniec zabawy. - Powiedział Itachi. Kakashi odwrócił się w jego stronę.
- Uciekaj! Krzyknął ninja. Sakura pobiegła na drzewo które stało za parkiem patrząc na walkę.
- Tsukuyomi!
Nagle Kakashi zniknął.
"Klon, mogłem się tego spodziewać."
-  Raikiri! - Usłyszał za swoimi plecami Itachi.
Przed Kakashim pojawiły się czarne kruki. Poczuł mocne szarpnięcie jakby zębami po jego barku.
- Jeszcze tu wrócimy. - Powiedział Itachi rzucając kunaia w brzuch Kakashi'ego i znikając wraz z Kisame.
Szaro włosy upadł na ziemię tracąc przytomność.

***

Kakashi powoli otworzył oczy. Obudził się w jakimś znajomym miejscu, jednak to nie był jego dom.
Nagle do jego pokoju weszła moda i zgrabna kobieta o różowych włosach. Kakashi czuł coś do niej, jednak nie widział co to takiego. Miłość? Wątpił w to szczerze.
- Już się obudziłeś?
- Tak. - Powiedział podnosząc się z łóżka, jednak ból w okolicach brzucha uniemożliwił mu tę czynność
- Musisz odpocząć sensei. Zrobiłam co mogłam, jednak rany nie zagoiły się do końca, najgorzej było z twoim brzuchem. Prawie przebił Ci wątrobę i nie wiem czy poradziłabym sobie z tak poważną raną. uszkodził Ci żebro jednak to nie jest nic poważnego.
- dziękuję że mi pomogłaś.
- To ja powinnam Ci dziękować sensei.
- Mówiłem już żebyś tak do mnie nie mówiła. Kakashi wystarczy.
- No dobrze... Gdyby nie ty Kakashi, Itachi i ten drugi by mnie zabili.
- Chciałem z tobą o czymś porozmawiać i zacząłem Cię szukać.
- Przecież już rozmawialiśmy.
- My? Kiedy? - Zaśmiał się.
- Wczoraj...
- Nie przypominam sobie, szczególnie że wczoraj dopiero wróciłem z misji i zacząłem Cię szukać.
- Na misji?przecież rozmawialiśmy! Nabierasz mnie?! - Zdenerwowała się.
- Nie śmiał bym denerwować tak pięknej kobiety. - Uśmiechnął się.
Sakura się zarumieniła. "Czy on... Mnie podrywa?"
- Raczej mówię komplement, ale interpretuj to jak chcesz, mi to nie przeszkadza.
- Ty... Ty potrafisz czytać myślach? - Zdziwiła się.
- Nie, powiedziałaś to nagłos. - Zaśmiał się.
- Przepraszam.
- Nic się nie stało. Ciekawi mnie tylko, skoro nie rozmawiałaś ze mną to z kim...
- Może twoja dziewczyna będzie wiedzieć?
- Ale ja nie mam dziewczyny.
- Jak to nie. widziałam Cię z jakąś dziewczyną jak byłeś pod moim oknem. Chyba dwa dni temu.
- Ale ja cały tydzień byłem na misji dlatego to nie możliwe żebyś mnie z kimś widziała. A jak ona wyglądała? - Zapytał.
- Czarne włosy... niebieska krótka bluzka, niebieska spódniczka i duże niebieskie oczy.
- Shirahime... od około miesiąca mnie dręczy o to bym z nią był... Jest chyba jedyną kobietą która się we mnie zakochała.
- Coo?! Jedyną?! Czy ty nie widzisz ile jest kobiet które rumienią się na twój widok? Oddają wszystko by tylko być przy tobie każdego dnia jako twoja wybranka! Nie widzisz tego?! Naprawdę?!
- Nie zauważyłem... A potrafisz mi je wymienić?
- Podejdź do jakiejkolwiek dziewczyny na ulicy a ona nawet może stracić przytomność... Każda Cię pragnie Kakashi, uwierz mi...
- Każda mówisz? - Mówił przybliżając się do niej...



*~*~*

I kolejny rozdział mamy za sobą :)
Jak myślicie czy coś się wydarzy? ^^

Do zobaczenia w następnym rozdziale!

niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 2

Następnego Dnia...

"Dziwne... gdy wczoraj rozmawiałam z Kakashim jakoś dziwnie mówił. Kuso, wybacz Sakura, jestem już bardzo spóźniona... Spóźniona? może zwyczajnie się pomylił i to ja wpadam w paranoję bo już nie potrafię o nim przestać myśleć?"
- Sakuraa! Naruto do Ciebie! - Usłyszała wołanie swojej mamy.
- Już idę!
 Wyszła z pokoju zostawiają swoje myśli w nim. Zeszła po schodach i skierowała się w stronę salonu gdzie słyszała głosy swoich rodziców oraz Naruto.
- Sakura! Tak dawno Cię nie widziałem. - Powiedział przytulając przyjaciółkę.
- Naruto, jak miło Cię widzieć. - Uśmiechnęła się odwzajemniając uścisk. - Muszę z tobą porozmawiać. - Powiedziała poważniejąc.
- Ou, to chyba poważne, skoro masz taką minę. Chodźmy do twojego pokoju.

***

- W takim razie co się stało? - Zapytał.
- Naruto ja...
- Naruto, chcesz coś do picia?! - Usłyszeli wołanie mamy Sakury.
- Nie, dziękuję pani - Odpowiedział. - Więc?
- Zakochałam się.
- Naprawdę?! To świetnie! Kim jest ten szczęściarz? - Zapytał szczęśliwie.
- To... To Kakashi sensei...
- C-co?! Kakashi sensei? Wkręcasz mnie? - Zapytał zdezorientowany.
- Nie... Cały czas o nim myślę, chociaż staram się przestać.
- Ale Sakura! To przecież świetna wiadomość! Nareszcie zakochałaś się w kimś innym niż Sasuke! - Mówił przytulając przyjaciółkę. - A on o tym wie?
- N-nie... on ma dziewczynę. - Odpowiedziała, a jedna łza spłynęła po jej policzku.
- Dziewczynę?! Jak to! Kogo?
- Nie wiem. Ma czarne włosy może dwa albo trzy lata starsza od nas. Widziałam ich jak się przytulali i śmiali. Co ja mam teraz zrobić! Naruto pomóż mi. - Mówiła płacząc.
- Po pierwsze musisz się uspokoić, a po drugie... - Przerwało mu pukanie do drzwi.
- Mogę wejść? - Sakura naraz otworzyła szeroko oczy i wytarła łzy.
- Tak, pewnie. - Odpowiedziała.
- Sensei! Co ty tu robisz?
- Szukałem Cię Naruto. Sakura co się stało?
- Nic ważnego Iruka sensei.
- No dobrze, Naruto piąta Cię wzywa. 
- Już biegnę, do zobaczenia Sakura. - uśmiechnął się żegnając z przyjaciółką.
- Pa. - Odpowiedziała szybko.
"Może Naruto ma rację? Nie mogę się smucić. Muszę coś wymyślić, dowiedzieć się kim ona jest."
Mówiła w myślach wychodząc ze swojego pokoju a za chwilę z domu. Zaczęła iść w stronę parku.
Chciałaby z nim być. Chciała być przy nim gdy wraca do domu, gdy idzie spać, gdy wstaje rano.
Usiadła na ławce. Park był pusty, ani śladu po kimkolwiek.
- Tak sądziłem że Cię tu znajdziemy. - Usłyszała głos za swoimi plecami. Odwróciła się szybko. - Już myślałem że Cię nigdy nie znajdziemy. - Zaśmiał się.
- Kim jesteś? - Zapytała.
- Ja? Jeszcze się pytasz? Ja jestem Kisame, a ten stojący przed tobą to Itachi. Jesteśmy członkami Akatsuki, dziwię się że nie wiesz kim jesteśmy. Ale przejdźmy do rzeczy, Itachi! - Krzyknął po czym kunai przeleciał obok głowy Sakury trafiając w drzewo. - Nie możesz bliżej? - Zaśmiał się.
"Czego oni chcą?! Akatsuki?! Czemu akura..." Kunai wbił się w jej rękę.
- Ehh, daj ja Ci pokażę jak to się robi. - Powiedział Kisame, stając obok Itachi'ego i biorąc w dłoń shurikena, Wycelował w jej brzuch i rzucił nim. Sakura zamknęła oczy, jednak ból nie nastąpił. Otworzyła oczy i zobaczyła że ktoś stoi przed nią.

*~*~*

Drugi rozdział ^^
Jakoś świetnie nie wyszedł ale myślę że 2/10 będzie :D
Mam nadzieję że choć trochę wam się spodobał :3

Do zobaczenia!

środa, 6 maja 2015

Rozdział 1

Właśnie szedł ulicą. Ten mężczyzna, za którym szalało tak wiele kobiet, jednak on tego nigdy nie widział. Wzdychały na jego widok, miały ochotę go pocałować, zdjąć mu tą jego przeklętą maskę!
Tak... To Kakashi Hatake, rozmyślając wędrował przez ulice Konohy. Czytał te książki, jak poderwać kobietę, jednak... Jemu nie były one potrzebne, wystarczyło że był i każda mogła być jego.
Każda zakochiwała się w nim z innego powodu. Może dlatego że był tak tajemniczy? Dlatego że był nieziemsko przystojny? A może dlatego że był inteligentny a zarazem arogancki? Tego nie wiadomo. Jednak ona... Ona widziała w nim nie tylko tego nieziemsko przystojnego, inteligentnego, aroganckiego i tajemniczego Jounin'a. Nie... On był dla niej kimś więcej. On jednak o tym nie wiedział, nie domyślał się. Dlatego, bo już miał kogoś.
Z rozmyśleń wyrwało go coś, a raczej ktoś na kogo wpadł.
- Sakura, wybacz zamyśliłem się. - Powiedział pomagając wstać swojej byłej uczennicy.
- Nic się nie stało, to ja jestem niezdarą i nie zauważyłam Cię sensei.
- Mówiłem już Tobie i Naruto byście nie mówili do mnie sensei, to mnie bardzo postarza. - Zaśmiał się.
- No tak, wciąż o tym zapominam se... Ale jak mam do pana mówić?
- Po prostu Kakashi, tak będzie wszystkim wygodnie.
- No dobrze, Kakashi-sense... Kakashi, czy mogłabym z tobą poroz...
- Kuso, wybacz Sakura, jestem już bardzo spóźniona. Innym razem pogadamy, do zobaczenia! - Mówił odchodząc od Sakury.
- Tak... Do zobaczenia Kakashi-sensei. - Wymruczała smutna.
"Dla niego jestem zwykłą smarkulą... Nigdy nie zobaczy we mnie prawdziwej kobiety... Mam siedemnaście lat. A on... A on... Ile on ma lat? Hmm, nigdy się o to nie pytałam. Następnym razem muszę się go o to zapytać." Myślała podążając w stronę domu.

Zbliżała się 20:00, Sakura siedziała w swoim pokoju i przeglądała album ze zdjęciami.
Nagle usłyszała jak ktoś śmieje się za oknem.
Spojrzała przez nie i nie potrafiła uwierzyć w to co tam ujrzała.
Kakashi przytulał się z jakąś dziewczyną.
"A-ale j-jak to? CO?! Kakashi ma dziewczynę?! Jak to możliwe! Przecież ona wygląda jakby była o trzy lata starsza ode mnie!"
Nie potrafiła pogodzić się z tym co chwile temu zobaczyła.

Następnego dnia...

Sakura szła po zakupy z przygnębioną miną. Była w nim tak szaleńczo zakochana, miała nadzieję że coś z tego będzie... Czyżby przez cały ten czas się myliła?
- Cześć Sakura. - Z zamyśleń wyrwał ją ten melodyjny głos.
- Cześć. - Mruknęła idąc dalej.
- Hej, poczekaj! - Złapał ją za rękę zatrzymując ją. - Co się stało?
- Gó... Nie, nic. - Odpowiedziała smutnym głosem.
- Jednak widzę że coś jest na rzeczy. Chodź, usiądź i powiedź mi o co chodzi.
Zrobiła tak jak chciał, usiadła na ławce w parku a on zaraz obok niej.
Siedzieli w ciszy. Po chwili Sakura zdecydowała się zacząć.
- Może Ci zadać pytanie?
- Oczywiście że tak.
- Czy to prawda że masz dziewczynę?
- A dlaczego o to pytasz?
- Odpowiedz.
- Em... Tak mam dziewczynę, a skąd o tym wiesz? - Zapytał.
- Umm, Kurenai mi powiedziała. - Kłamała.
- Nie musisz mnie oszukiwać. - Uśmiechnął się. - Widziałem Cię wczoraj w oknie, nie miałem pojęcia że będę tamtędy przechodzić.
- Wybacz ja...
- A dlaczego pytasz o to czy jestem w związku?
- N-nie ważne, chciałam tylko widzieć. - Uśmiechnęła się lekko.
- A to dlaczego byłaś taka smutna?
- Nie wyspałam się i tyle.
- No dobrze. Gdybyś czegoś potrzebowała wiesz gdzie mnie szukać. Do zobaczenia! - Już miał się oddalić gdy.
- Mistrzu! Zapomniałam się o coś Ciebie zapytać!
- Co to takiego?
- Ile masz lat sensei?
- Do zobaczenia. - Zaśmiał się odchodząc...


*~*~*

Pierwszy rozdział mamy za sobą :)
Jeżeli gdzieś są błędy to przepraszam.
Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga by być na bieżąco ^^

Do zobaczenia!