"Dziwne... gdy wczoraj rozmawiałam z Kakashim jakoś dziwnie mówił. Kuso, wybacz Sakura, jestem już bardzo spóźniona... Spóźniona? może zwyczajnie się pomylił i to ja wpadam w paranoję bo już nie potrafię o nim przestać myśleć?"
- Sakuraa! Naruto do Ciebie! - Usłyszała wołanie swojej mamy.
- Już idę!
Wyszła z pokoju zostawiają swoje myśli w nim. Zeszła po schodach i skierowała się w stronę salonu gdzie słyszała głosy swoich rodziców oraz Naruto.
- Sakura! Tak dawno Cię nie widziałem. - Powiedział przytulając przyjaciółkę.
- Naruto, jak miło Cię widzieć. - Uśmiechnęła się odwzajemniając uścisk. - Muszę z tobą porozmawiać. - Powiedziała poważniejąc.
- Ou, to chyba poważne, skoro masz taką minę. Chodźmy do twojego pokoju.
***
- W takim razie co się stało? - Zapytał.
- Naruto ja...
- Naruto, chcesz coś do picia?! - Usłyszeli wołanie mamy Sakury.
- Nie, dziękuję pani - Odpowiedział. - Więc?
- Zakochałam się.
- Naprawdę?! To świetnie! Kim jest ten szczęściarz? - Zapytał szczęśliwie.
- To... To Kakashi sensei...
- C-co?! Kakashi sensei? Wkręcasz mnie? - Zapytał zdezorientowany.
- Nie... Cały czas o nim myślę, chociaż staram się przestać.
- Ale Sakura! To przecież świetna wiadomość! Nareszcie zakochałaś się w kimś innym niż Sasuke! - Mówił przytulając przyjaciółkę. - A on o tym wie?
- N-nie... on ma dziewczynę. - Odpowiedziała, a jedna łza spłynęła po jej policzku.
- Dziewczynę?! Jak to! Kogo?
- Nie wiem. Ma czarne włosy może dwa albo trzy lata starsza od nas. Widziałam ich jak się przytulali i śmiali. Co ja mam teraz zrobić! Naruto pomóż mi. - Mówiła płacząc.
- Po pierwsze musisz się uspokoić, a po drugie... - Przerwało mu pukanie do drzwi.
- Mogę wejść? - Sakura naraz otworzyła szeroko oczy i wytarła łzy.
- Tak, pewnie. - Odpowiedziała.
- Sensei! Co ty tu robisz?
- Szukałem Cię Naruto. Sakura co się stało?
- Nic ważnego Iruka sensei.
- No dobrze, Naruto piąta Cię wzywa.
- Już biegnę, do zobaczenia Sakura. - uśmiechnął się żegnając z przyjaciółką.
- Pa. - Odpowiedziała szybko.
"Może Naruto ma rację? Nie mogę się smucić. Muszę coś wymyślić, dowiedzieć się kim ona jest."
Mówiła w myślach wychodząc ze swojego pokoju a za chwilę z domu. Zaczęła iść w stronę parku.
Chciałaby z nim być. Chciała być przy nim gdy wraca do domu, gdy idzie spać, gdy wstaje rano.
Usiadła na ławce. Park był pusty, ani śladu po kimkolwiek.
- Tak sądziłem że Cię tu znajdziemy. - Usłyszała głos za swoimi plecami. Odwróciła się szybko. - Już myślałem że Cię nigdy nie znajdziemy. - Zaśmiał się.
- Kim jesteś? - Zapytała.
- Ja? Jeszcze się pytasz? Ja jestem Kisame, a ten stojący przed tobą to Itachi. Jesteśmy członkami Akatsuki, dziwię się że nie wiesz kim jesteśmy. Ale przejdźmy do rzeczy, Itachi! - Krzyknął po czym kunai przeleciał obok głowy Sakury trafiając w drzewo. - Nie możesz bliżej? - Zaśmiał się.
"Czego oni chcą?! Akatsuki?! Czemu akura..." Kunai wbił się w jej rękę.
- Ehh, daj ja Ci pokażę jak to się robi. - Powiedział Kisame, stając obok Itachi'ego i biorąc w dłoń shurikena, Wycelował w jej brzuch i rzucił nim. Sakura zamknęła oczy, jednak ból nie nastąpił. Otworzyła oczy i zobaczyła że ktoś stoi przed nią.
*~*~*
Drugi rozdział ^^
Jakoś świetnie nie wyszedł ale myślę że 2/10 będzie :D
Mam nadzieję że choć trochę wam się spodobał :3
Do zobaczenia!
*-* Rozdział cudo!
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz :3
Ciekawi mnie kto przed nią stoi, Naruto, Iruka albo ktoś inny ^^
Czekam na kolejny rozdział :D / Rózia
Dziękuję za miłe słowa :)
Usuń