- Dlaczego? Boisz się mojej miłości do Ciebie?
- Nie... Nie chcę Ci po prostu zniszczyć życia... Wiesz dlaczego Akatsuki próbowało Cię porwać? Bo wiedzą że jesteś dla mnie ważna, tak jak Naruto i Sasuke. Jednak Sasuke już opuścił wioskę a Naruto jest im potrzebny do czego innego... Dlatego wybrali Ciebie. A ja będę Cię bronić choćby nie wiem co. Chcę chronić Ciebie, Naruto i Sasuke, nawet za cenę życia.
- I dlatego nie chcesz być ze mną? To jest śmieszne, przecież...
- Nie kocham Cię Sakura... Jesteś dla mnie taka sama jak Naruto... - Mówił to z wielkim bólem serca. - Nie będę Ci robić nadziei, Jeśli co do mnie czujesz, to dobrze... Każdy ma jakieś uczucia, nie możemy ich ukrywać. Nie zmusimy drugiej osoby by nas kochała. Przykro mi Sakura, ale jedyne co do Ciebie czuje to... To zwykła sympatia, jaką każdy dobry nauczyciel ma do swoich uczniów. - Rozczochrał jej włosy i wyszedł przez okno.
Sakura, myśląc że to prawda pogrążyła się w jeszcze większy płacz niż wcześniej.
***
"Co ja sobie próbuję wmówić... Przecież ją kocham... Nie mogę przed tym uciec, ale muszę ją chronić. Wrócę tam, i powiem jej co naprawdę czuję... Nie, to szaleństwo. Nie mogę jej tego powiedzieć..." Rozmyślał skacząc po budynkach zmierzając do swojego domu. Nie wiedział że śledzi go różowo włosa dziewczyna której chwile temu złamał serce.
Kakashi wszedł do domu a chwilę po nim Sakura. Wszedł do swojego pokoju, przymknął drzwi i położył się na łóżku. Sakura patrzyła na niego przez uchylone drzwi.
- Cześć misiu, już wróciłeś? - Usłyszał za swoimi plecami. Odwrócił się i zastał Shirahime.
- Co ty tu robisz?! - Zapytał wstając gwałtownie, przez co poczuł nieznośny ból w okolicach brzucha, jednak nie okazywał tego.
- Mieszkam misiu. - Mówiła próbując go pocałować jednak od się odsunął.
- Właśnie widzę że nie masz dziewczyny... - Usłyszał.
- Sakura! To nie tak.
- Właśnie widzę że to właśnie TAK! - Krzyknęła wychodząc.
- Wynoś się stąd bo inaczej pójdę do piątej i zabawa się skończy. - Powiedział mając ochotę ją uderzyć. Jednak on nie był damskim bokserem.
- No dobrze, już. - Powiedziała i wyszła.
Kakashi wyskoczył przez okno i zaczął szukać Sakury.
Kakashi wszedł do domu a chwilę po nim Sakura. Wszedł do swojego pokoju, przymknął drzwi i położył się na łóżku. Sakura patrzyła na niego przez uchylone drzwi.
- Cześć misiu, już wróciłeś? - Usłyszał za swoimi plecami. Odwrócił się i zastał Shirahime.
- Co ty tu robisz?! - Zapytał wstając gwałtownie, przez co poczuł nieznośny ból w okolicach brzucha, jednak nie okazywał tego.
- Mieszkam misiu. - Mówiła próbując go pocałować jednak od się odsunął.
- Właśnie widzę że nie masz dziewczyny... - Usłyszał.
- Sakura! To nie tak.
- Właśnie widzę że to właśnie TAK! - Krzyknęła wychodząc.
- Wynoś się stąd bo inaczej pójdę do piątej i zabawa się skończy. - Powiedział mając ochotę ją uderzyć. Jednak on nie był damskim bokserem.
- No dobrze, już. - Powiedziała i wyszła.
Kakashi wyskoczył przez okno i zaczął szukać Sakury.
***
"Jak on mógł mnie tak okłamać?! Mówił że nie ma dziewczyny... Wszystko co mi mówił to kłamstwo!" Krzyczała w myślach. Sakura kierowała się w stronę starego parku gdzie pierwszy raz spotkała się z Kakashim. Usiadła na ławce i łkała.
- Dlaczego mi to zrobił!? - Krzyczała przez fale łez spływających po jej policzkach.
- Nie wiem... Może jest takim dupkiem i chciał żebyś cierpiała? - Usłyszała za sobą. - A może tak bardzo Cię kocha i nie chce żebyś płakała co noc, obwiniała się o to że on Cię nie kocha?
- Wynoś się stąd! Okłamałeś mnie! Nie wybaczę Ci tego!
- Wcale Cię nie okłamałem. Shirahime nie jest moją dziewczyną.
- Myślisz że Ci uwierzę? - Zapytała z ironią.
Szaro włosy usiadł zaraz obok niej.
- Nie, wcale tego od Ciebie nie oczekuję.
- A czego oczekujesz? Wiesz co lepiej wróć do tej swojej dziewczyny...
- Co mam zrobić żebyś mi uwierzyła? - Zapytał patrząc jej w oczy.
- Nic nie możesz zrobić, nie zmienię mojego zda... - Przerwał jej pocałunek złożony przez Kakashiego na jej ustach. Po chwili oderwali się od Siebie. - Dlaczego nie zdejmiesz tej maski?
- To jeszcze nie ten moment. - Uśmiechnął się. - Nie mów nikomu o tym co tu zaszło. - Spoważniał.
- Tak, pewnie. Może to powtórzymy? - Powiedziała, jednak nie usłyszała odpowiedzi. Szaro włosy zniknął. "To była tylko moja wyobraźnia? Nie... To było zbyt rzeczywiste żeby było to tylko moja wyobraźnia."
***
Następnego dnia Sakura nie potrafiła się na niczym skupić, co zauważyła Tsunade.
- Sakura wszystko w porządku? - Zapytała zmartwiona tanem uczennicy.
- Umm? A tak, tak.
- Przecież widzę że coś się stało. Opowiadaj.
- No dobrze... - Sakura opowiedziała wszystko o niej i Kakashim, Tsunade.
- Nie wierzę... Zabiję tego bydlaka!
- Nie! Proszę tego nie robić!
- On miał Ciebie pilnować do jasnej cholery a nie całować!
- Ale.... Ale jak to, pilnować?
- Później porozmawiamy.
***
- Masz coś do powiedzenia?! - Krzyczała Hokage trzymając zdezorientowanego Kakshi'ego za szyję.
- Pani Tsunade, proszę go zostawić! On nic nie zrobił!
- Ale o co chodzi! Może mi ktoś to wyjaśnić? - Zapytał szaro włosy.
- Pocałowałeś Sakurę, to się stało. - Zdenerwowała się ponownie Tsunade.
- Że co?! Kiedy?! - Pytał.
- Wczoraj wieczorem. - Powiedział Sakura.
- Ale przecież wczoraj, Tsunade, dałaś mi misję, dlatego nie wiem co Sakura sobie ubzdurała. Ja nawet bym nie śmiał jej pocałować. Miałem rozkaz jej pilnować i cały czas to robię.
- Sakura, masz nam coś do powiedzenia?
- Że co? J-jak to...
- Sakura... Już Ci mówiłem że jeśli coś do mnie czujesz, to nie tłum tego w sobie. Jednak jesteś dla mnie za młoda. Wybacz.
- Ty też mi wybacz Kakashi że tak pochopnie Cie osądziłam. Sakura się zakochała a ja jej to prędko wybije z głowy. Idziemy! - Krzyknęła i wyszła z domu Kakashi'ego razem z Sakurą.
Następnego dnia...
Kakashi wędrował drogą kierując się do domu Sakury.
- Jak on mógł! Do cholery jak on mógł! Nienawidzę go! - Usłyszał gdy już miał pukać do drzwi. Wskoczył na parapet od okna pokoju dziewczyny i ujrzał ją uderzającą w poduszkę.
- Puk, puk. - Powiedział wchodząc do jej pokoju. - Mogę wejść?
- I tak już wszedłeś, więc po co się pytasz. - Powiedziała wściekłym głosem.
Następnego dnia...
Kakashi wędrował drogą kierując się do domu Sakury.
- Jak on mógł! Do cholery jak on mógł! Nienawidzę go! - Usłyszał gdy już miał pukać do drzwi. Wskoczył na parapet od okna pokoju dziewczyny i ujrzał ją uderzającą w poduszkę.- Puk, puk. - Powiedział wchodząc do jej pokoju. - Mogę wejść?
- I tak już wszedłeś, więc po co się pytasz. - Powiedziała wściekłym głosem.
- Coś się stało? - Zapytał uśmiechnięty.
- Jeszcze się pytasz?! - Uderzyła pięścią w jego stronę, jednak on obronił cios.
- Co tak ostro? - Zapytał.
- Jak mogłeś mnie tak upokorzyć przed piątą! Przez Ciebie będę mieć problemy!
- Ja wciąż nie widzę w tym mojej winy. Mówiłem Ci wtedy żebyś nikomu o tym nie mówiła, więc to tylko i włącznie twoja wina. - Uśmiechnął się do niej.
- Może masz racje... Jestem wściekła. Tsunade zrobiła mi kazanie jakbym chodziła do przedszkola. Powiedziała mi że mam o Tobie zapomnieć bo jesteś dla mnie za stary... A ja i tak wciąż nie wiem ile masz...
- 27. - Przerwał jej wciąż się uśmiechając.
- Myślałam że masz 31 albo 40...
- Tak staro wyglądam? - Zaśmiał się.
- Nie! Nie o to mi chodziło. Po prostu mówiłeś cały czas że jestem dla Ciebie za młoda...
- Mówiłem tak tylko po to żeby nikt mnie o nic nie osądzał. Jesteś denerwująca. - Zaśmiał się.
Sakura ponownie wymierzyła w niego cios, jednak on zdążył się odsunąć. - A to za co? - Zapytał zdziwiony.
- Za to że przez Ciebie tak cierpiałam...
- Jeszcze się pytasz?! - Uderzyła pięścią w jego stronę, jednak on obronił cios.
- Co tak ostro? - Zapytał.
- Jak mogłeś mnie tak upokorzyć przed piątą! Przez Ciebie będę mieć problemy!
- Ja wciąż nie widzę w tym mojej winy. Mówiłem Ci wtedy żebyś nikomu o tym nie mówiła, więc to tylko i włącznie twoja wina. - Uśmiechnął się do niej.
- Może masz racje... Jestem wściekła. Tsunade zrobiła mi kazanie jakbym chodziła do przedszkola. Powiedziała mi że mam o Tobie zapomnieć bo jesteś dla mnie za stary... A ja i tak wciąż nie wiem ile masz...
- 27. - Przerwał jej wciąż się uśmiechając.
- Myślałam że masz 31 albo 40...
- Tak staro wyglądam? - Zaśmiał się.
- Nie! Nie o to mi chodziło. Po prostu mówiłeś cały czas że jestem dla Ciebie za młoda...
- Mówiłem tak tylko po to żeby nikt mnie o nic nie osądzał. Jesteś denerwująca. - Zaśmiał się.
Sakura ponownie wymierzyła w niego cios, jednak on zdążył się odsunąć. - A to za co? - Zapytał zdziwiony.
- Za to że przez Ciebie tak cierpiałam...
*~*~*
Rozdział jak pisałem w poprzednim, dłuższy :)
Mam nadzieję że wam się spodoba ;3
Jak sądzicie? Kakashi i Sakura się pogodzą, czy może raczej nie?
Do zobaczenia w kolejnym rozdziale! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz