Tak... To Kakashi Hatake, rozmyślając wędrował przez ulice Konohy. Czytał te książki, jak poderwać kobietę, jednak... Jemu nie były one potrzebne, wystarczyło że był i każda mogła być jego.
Każda zakochiwała się w nim z innego powodu. Może dlatego że był tak tajemniczy? Dlatego że był nieziemsko przystojny? A może dlatego że był inteligentny a zarazem arogancki? Tego nie wiadomo. Jednak ona... Ona widziała w nim nie tylko tego nieziemsko przystojnego, inteligentnego, aroganckiego i tajemniczego Jounin'a. Nie... On był dla niej kimś więcej. On jednak o tym nie wiedział, nie domyślał się. Dlatego, bo już miał kogoś.
Z rozmyśleń wyrwało go coś, a raczej ktoś na kogo wpadł.
- Sakura, wybacz zamyśliłem się. - Powiedział pomagając wstać swojej byłej uczennicy.
- Nic się nie stało, to ja jestem niezdarą i nie zauważyłam Cię sensei.
- Mówiłem już Tobie i Naruto byście nie mówili do mnie sensei, to mnie bardzo postarza. - Zaśmiał się.
- No tak, wciąż o tym zapominam se... Ale jak mam do pana mówić?
- Po prostu Kakashi, tak będzie wszystkim wygodnie.
- No dobrze, Kakashi-sense... Kakashi, czy mogłabym z tobą poroz...
- Kuso, wybacz Sakura, jestem już bardzo spóźniona. Innym razem pogadamy, do zobaczenia! - Mówił odchodząc od Sakury.
- Tak... Do zobaczenia Kakashi-sensei. - Wymruczała smutna.
"Dla niego jestem zwykłą smarkulą... Nigdy nie zobaczy we mnie prawdziwej kobiety... Mam siedemnaście lat. A on... A on... Ile on ma lat? Hmm, nigdy się o to nie pytałam. Następnym razem muszę się go o to zapytać." Myślała podążając w stronę domu.
Zbliżała się 20:00, Sakura siedziała w swoim pokoju i przeglądała album ze zdjęciami.
Nagle usłyszała jak ktoś śmieje się za oknem.
Spojrzała przez nie i nie potrafiła uwierzyć w to co tam ujrzała.
Kakashi przytulał się z jakąś dziewczyną.
"A-ale j-jak to? CO?! Kakashi ma dziewczynę?! Jak to możliwe! Przecież ona wygląda jakby była o trzy lata starsza ode mnie!"
Nie potrafiła pogodzić się z tym co chwile temu zobaczyła.
Następnego dnia...
Sakura szła po zakupy z przygnębioną miną. Była w nim tak szaleńczo zakochana, miała nadzieję że coś z tego będzie... Czyżby przez cały ten czas się myliła?
- Cześć Sakura. - Z zamyśleń wyrwał ją ten melodyjny głos.
- Cześć. - Mruknęła idąc dalej.
- Hej, poczekaj! - Złapał ją za rękę zatrzymując ją. - Co się stało?
- Gó... Nie, nic. - Odpowiedziała smutnym głosem.
- Jednak widzę że coś jest na rzeczy. Chodź, usiądź i powiedź mi o co chodzi.
Zrobiła tak jak chciał, usiadła na ławce w parku a on zaraz obok niej.
Siedzieli w ciszy. Po chwili Sakura zdecydowała się zacząć.
- Może Ci zadać pytanie?
- Oczywiście że tak.
- Czy to prawda że masz dziewczynę?
- A dlaczego o to pytasz?
- Odpowiedz.
- Em... Tak mam dziewczynę, a skąd o tym wiesz? - Zapytał.
- Umm, Kurenai mi powiedziała. - Kłamała.
- Nie musisz mnie oszukiwać. - Uśmiechnął się. - Widziałem Cię wczoraj w oknie, nie miałem pojęcia że będę tamtędy przechodzić.
- Wybacz ja...
- A dlaczego pytasz o to czy jestem w związku?
- N-nie ważne, chciałam tylko widzieć. - Uśmiechnęła się lekko.
- A to dlaczego byłaś taka smutna?
- Nie wyspałam się i tyle.
- No dobrze. Gdybyś czegoś potrzebowała wiesz gdzie mnie szukać. Do zobaczenia! - Już miał się oddalić gdy.
- Mistrzu! Zapomniałam się o coś Ciebie zapytać!
- Co to takiego?
- Ile masz lat sensei?
- Do zobaczenia. - Zaśmiał się odchodząc...
*~*~*
Pierwszy rozdział mamy za sobą :)
Jeżeli gdzieś są błędy to przepraszam.
Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga by być na bieżąco ^^
Do zobaczenia!

Świetny rozdział! Czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuń