środa, 6 maja 2015

Rozdział 1

Właśnie szedł ulicą. Ten mężczyzna, za którym szalało tak wiele kobiet, jednak on tego nigdy nie widział. Wzdychały na jego widok, miały ochotę go pocałować, zdjąć mu tą jego przeklętą maskę!
Tak... To Kakashi Hatake, rozmyślając wędrował przez ulice Konohy. Czytał te książki, jak poderwać kobietę, jednak... Jemu nie były one potrzebne, wystarczyło że był i każda mogła być jego.
Każda zakochiwała się w nim z innego powodu. Może dlatego że był tak tajemniczy? Dlatego że był nieziemsko przystojny? A może dlatego że był inteligentny a zarazem arogancki? Tego nie wiadomo. Jednak ona... Ona widziała w nim nie tylko tego nieziemsko przystojnego, inteligentnego, aroganckiego i tajemniczego Jounin'a. Nie... On był dla niej kimś więcej. On jednak o tym nie wiedział, nie domyślał się. Dlatego, bo już miał kogoś.
Z rozmyśleń wyrwało go coś, a raczej ktoś na kogo wpadł.
- Sakura, wybacz zamyśliłem się. - Powiedział pomagając wstać swojej byłej uczennicy.
- Nic się nie stało, to ja jestem niezdarą i nie zauważyłam Cię sensei.
- Mówiłem już Tobie i Naruto byście nie mówili do mnie sensei, to mnie bardzo postarza. - Zaśmiał się.
- No tak, wciąż o tym zapominam se... Ale jak mam do pana mówić?
- Po prostu Kakashi, tak będzie wszystkim wygodnie.
- No dobrze, Kakashi-sense... Kakashi, czy mogłabym z tobą poroz...
- Kuso, wybacz Sakura, jestem już bardzo spóźniona. Innym razem pogadamy, do zobaczenia! - Mówił odchodząc od Sakury.
- Tak... Do zobaczenia Kakashi-sensei. - Wymruczała smutna.
"Dla niego jestem zwykłą smarkulą... Nigdy nie zobaczy we mnie prawdziwej kobiety... Mam siedemnaście lat. A on... A on... Ile on ma lat? Hmm, nigdy się o to nie pytałam. Następnym razem muszę się go o to zapytać." Myślała podążając w stronę domu.

Zbliżała się 20:00, Sakura siedziała w swoim pokoju i przeglądała album ze zdjęciami.
Nagle usłyszała jak ktoś śmieje się za oknem.
Spojrzała przez nie i nie potrafiła uwierzyć w to co tam ujrzała.
Kakashi przytulał się z jakąś dziewczyną.
"A-ale j-jak to? CO?! Kakashi ma dziewczynę?! Jak to możliwe! Przecież ona wygląda jakby była o trzy lata starsza ode mnie!"
Nie potrafiła pogodzić się z tym co chwile temu zobaczyła.

Następnego dnia...

Sakura szła po zakupy z przygnębioną miną. Była w nim tak szaleńczo zakochana, miała nadzieję że coś z tego będzie... Czyżby przez cały ten czas się myliła?
- Cześć Sakura. - Z zamyśleń wyrwał ją ten melodyjny głos.
- Cześć. - Mruknęła idąc dalej.
- Hej, poczekaj! - Złapał ją za rękę zatrzymując ją. - Co się stało?
- Gó... Nie, nic. - Odpowiedziała smutnym głosem.
- Jednak widzę że coś jest na rzeczy. Chodź, usiądź i powiedź mi o co chodzi.
Zrobiła tak jak chciał, usiadła na ławce w parku a on zaraz obok niej.
Siedzieli w ciszy. Po chwili Sakura zdecydowała się zacząć.
- Może Ci zadać pytanie?
- Oczywiście że tak.
- Czy to prawda że masz dziewczynę?
- A dlaczego o to pytasz?
- Odpowiedz.
- Em... Tak mam dziewczynę, a skąd o tym wiesz? - Zapytał.
- Umm, Kurenai mi powiedziała. - Kłamała.
- Nie musisz mnie oszukiwać. - Uśmiechnął się. - Widziałem Cię wczoraj w oknie, nie miałem pojęcia że będę tamtędy przechodzić.
- Wybacz ja...
- A dlaczego pytasz o to czy jestem w związku?
- N-nie ważne, chciałam tylko widzieć. - Uśmiechnęła się lekko.
- A to dlaczego byłaś taka smutna?
- Nie wyspałam się i tyle.
- No dobrze. Gdybyś czegoś potrzebowała wiesz gdzie mnie szukać. Do zobaczenia! - Już miał się oddalić gdy.
- Mistrzu! Zapomniałam się o coś Ciebie zapytać!
- Co to takiego?
- Ile masz lat sensei?
- Do zobaczenia. - Zaśmiał się odchodząc...


*~*~*

Pierwszy rozdział mamy za sobą :)
Jeżeli gdzieś są błędy to przepraszam.
Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga by być na bieżąco ^^

Do zobaczenia!

2 komentarze: